Poland
Wywiad: Patryk „Mayor” Majewski
Patryk „Mayor” Majewski, reprezentant Cracovii, był sporym zaskoczeniem pierwszego sezonu Ekstraklasa Games. Niespodziewany zwycięzca kwalifikacji poprowadził swój klub do dobrego startu i choć kolejne mecze nie szły już tak dobrze, to Mayor nie traci ducha walki!
Patryku, jesteś bardzo znaną osobistością na polskiej scenie FIFA, ale najbardziej kojarzy się Ciebie z roli menedżera czy dziennikarza. Dla wielu widzów twoja wygrana w otwartych kwalifikacjach do Ekstraklasa Games była sporym zaskoczeniem. Czy czujesz, że skillowo nie odstajesz bardzo od czołówki polskiej sceny FIFA?

Jeżeli chodzi o nazywanie mnie działaczem czy dziennikarzem, to zawsze uważałem, że to za duże słowa. Rzeczywiście działałem na polu dziennikarskim, ale zaprzestałem przeprowadzania wywiadów z pro-graczami ze względu na zobowiązania zawodowe. Okazjonalnie wypowiem się dla mediów, ale już raczej jako konsultant, a jeśli chodzi o bycie działaczem, to ogranicza się ono obecnie do wspierania Illuminar Gaming w prowadzeniu dywizji FIFA. W przypadku Ekstraklasa Games zakładałem na samym starcie, że sukcesem będzie zdobycie jakichkolwiek punktów. Oczywiste było dla mnie to, że od wielu graczy odstaję skillowo, ale nie sądziłem jednak, że tak wielu z nich „spali” się z powodu wizyty w studiu Polsat Games. Fakt wygrania kwalifikacji argumentuję pewną anegdotą: w dzień kwalifikacji w mój służbowy samochód z dużym impetem wjechał bus i uważam, że taki wstrząs był mi potrzebny, aby je wygrać :)

Reprezentujesz barwy Cracovii, która do faworytów turnieju nie należała, ale zdaje się, że nie będzie nawet blisko Top 8, dającego awans do fazy mistrzowskiej. Jakie były Twoje oczekiwania względem tego turnieju przed pierwszą kolejką?

Kiedy rozmawiałem ze znajomymi ze sceny, klasyfikowali nas na miejscach 15-16. Szczerze mówiąc musiałem zgodzić się z taką prognozą. Przed rozpoczęciem rozgrywek założenie było proste: wykorzystać pozycje czarnego konia i zaskoczyć, ale realnie w tym momencie zakończenie rozgrywek w Top 12 moglibyśmy uznać za sukces. W większości klubów jest co najmniej jeden uznany zawodnik i pod tym względem nie wyglądamy tak dobrze, co niestety daje odzwierciedlenie w tabeli. Natomiast będziemy walczyć o każdy punkt, aby zakończyć sezon zasadniczy na jak najwyższej lokacie.

Na LAN-ie zaskoczyłeś wszystkich obserwatorów, w trzech spotkaniach zdobyłeś siedem punktów i to był cały dorobek zespołu po dziesięciu meczach na LAN-ie. Byłeś zdecydowanie liderem zespołu, ale w meczach online już Ci tak dobrze nie idzie (zero punktów w trzech spotkaniach). Skąd taka różnica w dyspozycji?

Zdecydowanie sukces z ostatniego LAN-a wynika z mojego obycia przed kamerami. Dodatkowo przed każdym meczem stosowałem pewien „mind-game” zadając rywalowi pytania, do których odpowiedzi miały im zająć głowę w trakcie spotkania. Jak widać Irakliy poradził sobie ze mną najlepiej, może przez to, że rozumiał jedynie co drugie słowo i nie udało mi się na niego wpłynąć! :) Słaba dyspozycja online właściwie mnie nie dziwi, bo zawsze miałem z tym problem, ale cieszę się, że Rybson zaczął punktować i awansujemy w tabeli.



W pierwszej kolejce rozgrywanej w studiu Polsat Games pokonałeś niespodziewanie zawodnika Legii Warszawa. Czy fakt, iż jesteś przyjacielem Miłosza, zmotywował Cię do zagrania tego meczu na 150 procent swoich możliwości?

Laueritto przed tym spotkaniem zażartował, że jak ze mną przegra, to Legia znajdzie wymówkę, aby już nie mógł grać w żadnym spotkaniu. Straciłem bramkę już w czwartej minucie i miałem w głowie scenariusz szybkiego 0:8, ale mój rywal zaczął grać wolno, co mi bardzo podpasowało. Po skończonym meczu ja sam byłem w totalnym szoku, że udało się wygrać. Podszedł wtedy do mnie Miłosz i powiedział „gratuluję, ale nie mogłeś wygrać z kimś innym?” Szczerze? Największą radochę sprawia mi ogrywanie faworytów, a realnie to ja w żadnym z tych spotkań takowym nie byłem.

Jako obserwator, czy widzisz już pozytywne skutki utworzenia Ekstraklasa Games dla polskiej społeczności FIFA?

Moim zdaniem największym plusem jest rosnące zainteresowanie klubów tematem esportu. Serce rośnie, kiedy człowiek widzi zaangażowanie marketingu Jagielloni, Legii, Wisły Płock, Arki czy tez Lechii. Jeżeli mamy zmierzać ku profesjonalizacji sceny to jest to bardzo dobra droga. FIFA w końcu nie chowa się w zakamarkach galerii handlowych, ale jest na świeczniku - tam gdzie jej miejsce. Wydaje się też, że podejście samych zawodników ewoluuje i obyśmy widzieli efekty w kolejnym sezonie.

Jeszcze jedno pytanie o skład Narodowej Drużyny Esportu: czemu Mayor nie jest tam obecny jako gracz czy działacz?

Powiedziałem Miłoszowi, aby mocno zastanowił się nad powołaniami - jak sam mówił, lubił moje domówki, a przez brak mojego zaangażowania może to być już dla niego tylko wspomnienie! :) A tak zupełnie poważnie, to cieszę się, że taki twór jak Narodowa Drużyna Esportu istnieje i to z inicjatywy głowy państwa. Rok temu sam chciałem realizować tego typu projekt, jednak odbiłem się z nim od PZPN niczym piłeczka pingpongowa. Mam nadzieje, że zaangażowanie Kancelarii Prezydenta nie zgaśnie i rzeczywiście zobaczymy projekt obfitujący w rzecz najważniejszą dla esportu, czyli turnieje, które pozwolą zawodnikom się sprawdzić. Po cichu również liczę, że szansę dostanie spora ilość graczy, możliwość zagrania z orzełkiem na piersi da im zdecydowanego kopa do pracy nad umiejętnościami.
AjsKold, Friday, 10/05/19 06:21
 
comments (0)
 
 
No comments yet.
 
 
Information:
  • info write comment not allowed