Poland
Wywiad z Marcinem "mRN-em" Sczesem.
Po zakończonych finałach Ekstraklasa Games porozmawialiśmy z zawodnikiem zwycięskiej drużyny, Pogoni Szczecin - Marcinem „mRN” Sczesem. Świeżo upieczony mistrz nie krył euforii po tak ważnym, historycznym zwycięstwie i nie ma zamiaru spoczywać na laurach!
Marcin, przede wszystkim gratulacje za zwycięstwo w Ekstraklasa Games. Zdaje się, że udało się oszukać fatum drugich miejsc w ważnych rozgrywkach?

Dzięki wielkie! Zdecydowanie tak, zawsze gdzieś w tych dużych turniejach offline zachodziłem daleko, ale zdecydowanie brakowało postawienia kropki nad „i”. Dziś w końcu nikt ode mnie nie był lepszy i z chłopakami mogliśmy się cieszyć w tańcu zwycięstwa.

Czyli to jest Twój największy sukces w karierze?

Oczywiście, ponieważ w tym roku Mistrzostw Polski nie było, ten turniej może za takie być uznany. To zwycięstwo, czyli de facto tytuł Mistrza Polski, to największy sukces, jaki udało mi się osiągnąć przez prawie 11 lat grania w FIFA.

W tym sezonie największe zainteresowanie wzbudzali Damie, Miłosz, Piko, Riptorek czy bejott. Natomiast o mRNie mówiło się, że zawsze jest groźny, ale sukcesy ma już dawno za sobą. Potrzebowałeś tego zwycięstwa, aby uwierzyć, że jeszcze stać Cię na grę na najwyższym poziomie?

Te nicki, które wymieniłeś, to oczywiście najlepsza topka polskiej sceny na danej konsoli, aczkolwiek ja wiedziałem, że jeszcze w tym sezonie coś we mnie „zaskoczy” i będę mógł pokazać, że cały czas się liczę i nie można mnie skreślać. To jeszcze nie koniec sezonu, więc może jeszcze uda się coś wygrać.

Podczas transmisji dało się usłyszeć, a nawet zobaczyć, że bardzo emocjonalnie obserwowałeś mecze kolegów. To wyszło naturalnie i spontanicznie, czy może jednak była to też zagrywka psychologiczna, aby mentalnie zdusić przeciwników?

Muszę przyznać, że bardzo przeżywałem to, co działo w trakcie każdego meczu, zarówno gdy koledzy grali z Jagiellonią, czy też jak sam rozgrywałem swoje spotkania. Miałem z tyłu głowy to, że „tradycyjnie” znowu dojdę do finału i go po prostu przegram. Szczęśliwie tak się nie stało po bramce Piko w 92. minucie i po prostu musiałem wyładować te emocje, bo inaczej bym się rozpłakał. Widziałem jak niektórzy na czacie pisali, że zachowuje się jaka pajac - nic bardziej mylnego, nigdy nie chciałem nikogo urazić czy sprawić jakiejkolwiek przykrości swoim zachowaniem, taki już jestem i albo ktoś to zaakceptuje, albo właśnie będzie mnie wyzywał



Jeśli chodzi o Ciebie – ciężko zliczyć, na ilu LANach już byłeś, ale czy czujesz jeszcze jakąkolwiek presje czy może się wyłączasz z otoczenia i masz pełne skupienie na mecz?

Presja zawsze jakaś jest, mniejsza bądź większa. Akurat przed samym finałem wiedziałem, że my nic tak naprawdę nie musimy. Byliśmy tam gdzie, prawie nikt się tego nie spodziewał i mogliśmy zrobić coś, czego nikt nie oczekiwał.

Przed startem rozgrywek stawiano Was w drugim szeregu do wygranej, tuż za Legią i Jagą. Natomiast przed finałowym weekendem byliście dopiero na 8. miejscu. Zakładałeś wtedy, że powalczycie o tytuł mistrza?

Jadąc w piątek na turniej miałem nadzieję, że dostaniemy się chociaż do Top 8 - pomyślałem sobie, że jeżeli Piko odpali w końcu swoją maszynę i zdobędzie minimum 9 punktów, to damy radę awansować na niedzielne finały. Jak widać, udało nam się to bez większego problemu, a to był dopiero początek.

Głównymi ojcami sukcesu byłeś Ty oraz Piko, ale „drugi garnitur” Pogoni również zaliczył ważne punkty. Trenowaliście Niuniusia i Czapliq’a pod grę z profesjonalistami?

Zdecydowanie nasi drugoplanowi zawodnicy zrobili naprawdę kawał dobrej roboty. Można sobie pomyśleć - CzapliQ tylko 2 punkty na PS4 przez całą ligę, ale jeden z tych punktów był naprawdę dla nas ważny, ponieważ było to w fazie playoff z Jagiellonią. Natomiast Niuniuś pokazał się z mega dobrej strony i zdobył 8 punktów licząc fazę playoff. Raczej razem nie trenowaliśmy, ale starałem się przekazać wszystko to, czego sam uczyłem się przez parę dobrych lat. Jak widać chłopaki wzięli sobie moje i Piko słowa do serca.

Jako jeden z niewielu graczy grasz bez słuchawek i możesz słyszeć kibiców oraz komentatorów. Czy jest to spowodowane perfekcyjnym skupieniem, czy może w ten sposób wyłapujesz rzeczy, które mogą Ci pomóc w meczu?

Przez te wszystkie lata nauczyłem się skupiać tylko na meczu i nie potrzebuje do tego żadnej muzyki, po prostu potrafię się totalnie wyłączyć. Kiedyś, kiedy byłem jeszcze młodszy i dopiero zaczynałem swoją przygodę, próbowałem wszystkiego - słuchania muzyki, sam sobie komentowałem swój mecz, słuchania co mówią komentatorzy, a teraz siadając do meczu wyłączam się totalnie i gram po prostu swoje.

To już końcówka sezonu, czy masz jeszcze jakieś cele przed sobą w FIFA 19?

Z tego co słyszałem, to ma się odbyć turniej GG League i mam nadzieję na wakacyjny sezon PlayStation League, więc oczywiście chciałbym wygrać oba turnieje.

A jeśli chodzi o kolejny sezon? W dalszym ciągu będziesz grał jako full-time player?

Bez wątpienia jeszcze nie planuję odłożyć pada na kołek, więc kolejny sezon jeszcze zagram i chciałbym mieć czas tylko na granie, ale czy tak będzie, to się okaże dopiero we wrześniu po premierze nowej części FIFA.

Często pojawia się anegdotka, iż na początku sezonu, w trakcie ligi weekendowej, grałeś na rowerku stacjonarnym. Miało to jakikolwiek wpływ na wyniki?

Hahaha, oczywiście praktykuję to do dziś, może już nie z takim skutkiem jak było to na początku, ale staram się regularnie jeździć, chociaż od jakiegoś czasu preferuję już normalny rower. Powiem szczerze, że chyba miało to na mnie pozytywny wpływ. Na samym początku miałem dobre wyniki, a przede wszystkim sam się lepiej czułem widząc, że moja waga spada.

Bartek „Seven” Majewski w magazynie Ekstraklasa Games powiedział, że ewentualną wygraną przeznaczyłby na zakup felg do samochodu. Na co Ty przeznaczysz nagrodę, którą rzeczywiście wygrałeś?

Przydałoby się jedno zero więcej, ale z pewnością te pieniądze pomogą mi i mojej żonie w przeprowadzce do większego mieszkania. Wrzucam do skarbonki!

Poza nagrodą pieniężną zdobywasz również punkty do FIFA Global Series, ale nie wystarczy to do kwalifikacji na rozgrywki Play-Off. Ilu Polaków realnie może się mierzyć z najlepszymi na świecie i czy myślisz, że w nowym sezonie więcej rodaków pojawi się na regionalsach?

Obecnie pozostał nam tylko Damie, który drugi rok z rzędu pokazuje, że na arenie międzynarodowej radzi sobie najlepiej z Polaków. Szkoda Piko, który też był wysoko i mógł powalczyć. Jeśli chodzi o następny sezon, dopiero w październiku, gdy wystartuje nowy sezon, będzie można ocenić nasze szanse. Mam nadzieję, że więcej naszych zawodników będzie osiągało lepsze wyniki, bo to tylko zmotywuje pozostałych do jeszcze cięższych treningów.
AjsKold, Tuesday, 04/06/19 08:09
 
comments (0)
 
 
No comments yet.
 
 
Information:
  • info write comment not allowed